Strona głównaEvents archiveArchiwum wydarzeń 2008Grzegorz Kasdepke kontra dzieci

Ostatnie wydarzenia

Newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać na bieżąco informacje o NOWOŚCIACH KSIĄŻKOWYCH!

Imię lub Nick:
Email:

Grzegorz Kasdepke kontra dzieci

10 grudnia 2007 odbyło się spotkanie z pisarzem dla dzieci Grzegorzem Kasdepke, zorganizowane przez Gminną Bibliotekę w Izabelinie.

Grzegorz Kasdepke wydał kilkanaście książek dla dzieci młodszych (Miasteczko misiów, Jamnik, Królik, Przygody zwierząt itd.) jak i starszych (np. Kacperiada, Mity dla dzieci, Co to znaczy 1-2, Kuba i Buba, Bon ton..., seria o detektywie Pozytywce itd.).

Autor ma wiele pomysłów, które podsuwa samo życie. W tym roku ukazała się książka pt.: Mam prawo!, która traktuje o prawach dziecka. Bynajmniej nie jest to kolejny nudny kodeks. Opisane są tu prace szkolnego kółka teatralnego, które przygotowuje przedstawienie o tychże prawach dziecka. Akcja jest dynamiczna, pełna niespodziewanych zwrotów, ktoś porywa kukiełki, walczy o wolność słowa, walczy z cenzurą.

Kasdepke już pracuje nad dwiema kolejnymi historiami. Udało się ustalić, że jedna będzie o całowaniu - romans dla dzieci, a druga o kopaniu piłki.

Pisarz talent ma niezwykły, pisze i mówi o ważnych sprawach, ale nie z wysokości swego pisarskiego autorytetu. Podczas spotkania z dziećmi nie było żadnego dystansu dorosły - dzieci, ta granica nieznacznie się zatarła. Dzieci bardzo szybko wyczuły, że można z tym Panem porozmawiać na każdy temat.

Oto fragmenty "konferencji prasowej" przeprowadzonej przez uczniów Szkoły Podstawowej w Izabelinie (klasy I-III):

P: Zakochał się Pan kiedyś w małpie?
O: W małpie nie. Ale niekiedy różnie myśli się o osobach, z którymi się rozstajemy.

P: Ile miał Pan lat, gdy zaczął pisać?
O: Pisze od piętnastu lat, a pierwsza książka została wydana siedem lat temu.

P: Co chce Pan zyskać pisząc?
O: Przede wszystkim uznanie syna, potem dobrą sławę, a na końcu pieniądze, oczywiście.

P: Jaki Pan ma samochód?
O: Przybrudzony.

P: Ile książek Pan napisał?
O: Napisałem dwadzieścia książek, moją ostatnią jest Mam prawo!

P: Która Pana książka jest najdłuższa?
O: Przyjaciele, jest to opowieść z wątkiem romansowo-historycznym.

P: Czy zjadł Pan kiedyś sam czosnek?
O: Tak, zjadłem. Najlepszy jest w formie grillowanej. Bardzo dobry, spróbujcie koniecznie.

P: Która książkę lubi Pan najbardziej?
O: Kacperiadę, opowiada o moim synu Kacprze, dlatego jest mi najbliższa. Myślę o niej zawsze z sympatią.

P: Co Pan dostał pod choinkę?
O: W tym roku jeszcze nic.

P: Czy kocha Pan swoją mamę i czy pisze dla niej wiersze?
O: Kocham mamę, ale wierszy dla niej nie piszę. Kiedyś napisałem dla dziewczyny, miałem wtedy 14 lat. Chyba nie był zbyt dobry, bo porzuciła mnie w ciągu tygodnia.

P: Do którego roku życia spał Pan z misiem?
O: Dokładnie nie pamiętam, chyba do szóstego. Zresztą odkąd pamiętam śpię z jakimś misiem...

P: Co chciałby Pan dostać pod choinkę?
O: Książki, książki, książki... długopisy, długopisy...

P: Lubi Pan dzieci?
O: Bardzo lubię dzieci. Ale zdarza się, że na tego typu spotkaniach mam ochotę ukręcić parę łebków. Nie znaczy to, ze ukręcam faktycznie, ale mam na to wielką ochotę.

P: Jaki tytuł miał Pana wiersz miłosny?
O: Tytułu nie miał, ale zaczynał się od slów: "O Izo", pewnie dlatego mnie rzuciła.

P: Skąd czerpie Pan pomysły?
O: Pomysły czerpię ze spotkań z Wami, a jeszcze więcej podpowiada mi mój syn Kacper. Założyliśmy nawet swoistą spółkę: ja piszę, on łobuzuje.

P: Komu Pan kibicuje?
O: Lubię piłkę nożną, kibicuję dwóm klubom: Polonii Warszawa i Jagiellonii Białystok.

P: Dlaczego na zdjęciu wygląda Pan tak staro?
O: A teraz wyglądam młodo? Widocznie pisarze dla dzieci młodnieją z roku na rok.

P: Jaki kolor Pan lubi?
O: Czarny, niebieski, ale najbardziej czarny.

P: Jak długo będzie Pan pisarzem?
O: Pisarzem jest się całe życie, to zależy, jak długo będę żył.

P: Czy dostał Pan kiedyś "małpiego rozumu"?
O: O tak, każdy przecież dostaje czasami "małpiego rozumu", zwłaszcza, gdy musi odpowiadać na takie pytania.

P: O czym będzie następna książka?
O: Piszę dwie nowe książki: jedna będzie o całowaniu a druga o piłce nożnej.

P: Jak na imię ma Pana żona?
O: Mama Kacpra ma na imię Magda.

P: Czy przebrał się Pan kiedyś za Świętego Mikołaja w Sylwestra?
O: Nie, za Mikołaja nie, ale przebrałem się kiedyś za sałatkę owocową. To było bardzo trudne.

P: Czy zawód pisarza jest trudny?
O: To tak, jak z jazdą na rolkach. Jeżeli umie się dobrze jeździć, wydaje się ten sport być bardzo łatwym. Czasami tylko bardzo trudno jest napisać pierwsze zdanie. Ale, kiedy już jest wymyślone i napisane, to już z pozostałymi nie ma problemu.

Pytań było bardzo dużo, pisarz na każde, nawet najdziwniejsze, cierpliwie odpowiadał. Potem rozdał ponad setkę autografów, podpisywał się w książkach, na kartkach, a nawet tatuował przedramiona niektórych swoich fanów.
Za swój twórczy wysiłek został na koniec nagrodzony. Dzieci z klasy pani Anny Szymczak wręczyły pisarzowi zbiorek swoich opowiadań, pt.: Co to znaczy... czyli 9 zabawnych historyjek z życia Bartusia według izabelińskich trzecioklasistów.
Myślę, że Grzegorz Kasdepke będzie musiał wymyślić dalsze losy Bartusia i opisać w Co to znaczy po raz trzeci. Początek już jest, nie trzeba myśleć o pierwszym zdaniu, wystarczy tylko dopisać...

Chlapać ozorem

(autorka: Patrycja Józefowicz)



Pewnego dnia mama Bartusia zaprosiła panią Krysię na obiad. Gdy wszyscy usiedli do stołu, Bartek nagle poderwał się i pobiegł do drugiego pokoju. Po chwili wrócił trzymając w reku śliniak. Podał go pani Krysi.
- Bartuś, co to jest? - zapytała koleżanka mamy.
- Jak to, co? Śliniak! Proszę niech go pani włoży, bo mama mówiła, że strasznie chlapie pani ozorem. Szkoda, żeby obrus się poplamił, kiedy będzie pani jadła.
Mama się zaczerwieniła i wytłumaczyła Bartusiowi, że chlapać ozorem to znaczy mówić bez zastanowienia, pleść wszystko, co się ma na języku.