Strona głównaEvents archiveAll types of eventsPoezja Marzeny Kopeć

Ostatnie wydarzenia

Newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać na bieżąco informacje o NOWOŚCIACH KSIĄŻKOWYCH!

Imię lub Nick:
Email:

Poezja Marzeny Kopeć

W listopadzie, w Centrum Izabelin, mieliśmy okazję oglądać wystawę poezji Pani Marzeny Kopeć, promującej swój tomik W poszukiwaniu miłości.


Jej twórczość jest jasna i zrozumiała dla każdego odbiorcy. Zapisywane zdania są proste i mądre. Szkoda, ze Pani Marzena Kopeć niechętnie opowiada o sobie... Szkoda, że tak nieśmiało dzieli się Swoimi myślami.

Mam na imię Słońce, a może Słoń?
Nie patrzę na porażki
Chowam dumę swą
Gdybym żyła w innych czasach, mogłabym wędrować po borach i lasach,
pięknie co?
Pewnie byłabym poetą...
A tymczasem widok zakurzonych tomów na półkach
Sprawia, że milczę jak pszczółka,
Co się rymuje nie zawsze pasuje...

12.06.1998 w parku, siedząc na drzewie

A.W.: Coś o sobie? Chociaż kilka słów, proszę.
M.K.: Marzena Kopeć. Mieszkam w Izabelinie, pomiędzy drzewami, wśród ciszy lasu odnalazłam niezwykłą przestrzeń. Każdego dnia szukam równowagi pomiędzy rodziną, pracą i sobą.
A.W.: A wiersze? Piszą się same, trzeba na nie czekać, czy wymyślać?
M.K: Pisałam zawsze do szuflady. Mądrości, które odnajdywałam w różnych książkach, powodowały we mnie pewność, że już wszystko zostało wypowiedziane i nie ma sensu się powtarzać.
Pewnego dnia szuflada wypadła na podłogę a z rozsypanych myśli ułożyła się logiczna całość, którą uchwyciłam w wydanym tomiku.
I sama nadal nie jestem pewna czy warto pisać i narażać się na krytykę. Nie lepiej się schować w milczeniu?
Po dwóch latach od pierwszego wydania przekonałam się, że moja słabość może dla innych się przerodzić w moc. I teraz wiem, że chociaż to nie jest proste, to tworzyć trzeba.
Wyrażając siebie poprzez sztukę możemy wzbogacić innych.
A.W.: Jak zostaje się poetą?
M.K.: Nie wiem.
A.W.: Czy poetą trzeba się urodzić?
M.K.: Może tak.
A.W.: Czy, aby pisać trzeba mieć natchnienie?
M.K.: Czym jest natchnienie? Każdy pewnie wyobraża sobie to inaczej. Dla mnie, żeby pisać trzeba być uważnym.
A.W.: Panuje opinia, że poezja objawia się w tym okresie, kiedy uczucia są najświeższe, kiedy wszystko jest nowe i niezwykłe.
M.K.: Ja tak tego nie odbieram. Poezja jest dla mnie odzwierciedleniem stanu ducha.
A.W.: Mówi się, że młodość jest liryczna, pomija istnienie innych, świat jest jej wyłączną wartością.
M.K.: Może pisanie wierszy jest bardziej kwestią odwagi wypowiadania swoich myśli. Młodzi ludzie są pod tym względem odważniejsi. Człowiek dorastając może tę odwagę zatracić. Poezja jest osobista, ale czy pomija istnienie innych? Raczej nie, zależy to od charakteru poety.
A.W.: Czy pisanie poezji ułatwia dorastanie, dojrzewanie? Czy potem przyjdzie czas na prozę?
M.K.: Myślę, że poezja nie jest domeną nastolatków. Poezja jest jednym ze sposobów komunikacji duchowej, czyli wypowiadania swoich myśli i swojej tożsamości. Pisanie na pewno wiele rzeczy porządkuje i w tym sensie może ułatwić dojrzewanie. Proza jest czymś innym niż poezja i raczej nie łączyłabym tego.
A.W.: Wyjaśnię, o co mi chodzi: prawie wszyscy wielcy zaczynali od prozy, "Pan Tadeusz" nie mógłby powstać w okresie "Ballad". Na epikę trzeba zapracować życiem, znajomością świata, refleksją, etc. Stendhal zaczął pisać po 30-tce, Conrad w 38 roku życia, Bernard Shaw miał lat 40, gdy napisał pierwszą komedię.
M.K.: Kapuściński wydał swój tomik pod koniec swego życia. Myślę, że nie ma gotowych reguł i kolejności. Każdy człowiek jest inny. Są tacy, którzy świetnie gotują, są tacy, którzy pięknie fotografują, są tacy, co pięknie grają czy śpiewają, są tacy, co pięknie tańczą. Są też tacy, co potrafią robić wszystkie te rzeczy. To tylko kwestia sytuacji życiowej, dzięki której człowiek odważa się robić coś po swojemu.
A.W.: Pani się odważyła. Pisarz, poeta wypełnia powszechną tęsknotę ludzi, by wyrazić swój świat, by upamiętnić. Życzę, aby była Pani takim rzecznikiem tych, którzy nie umieją, nie chcą, nie mogą się wypowiedzieć. Potrzebujemy Was Poetów.
Dziękuję bardzo za rozmowę.

Gorycz
wcale jej nie lubię
ale przyjmuję ten jedyny dar

Stoję
w milczeniu i bólu
Patrzę
Mój niemy krzyk ginie w pustce

Oczy widzą
Uszy słyszą
A serce, głupie serce
czuje
czuje ciepło pomimo
wszechobecnej zimy

Nie warto wyglądać gwiazd, gdy niebo jest zachmurzone

Jestem sobie zielony żuczek, lubię blask słońca
Wędruję z nadzieją, że nikt mnie nie zdepcze

***************
Dawno temu w dalekiej krainie mieszkał sobie smutek. Smucił się i smucił.
Smutkiem swoim zasmucał wszystkich dookoła. I jakby tego mu było mało
bezustannie marudził. Niewesoła atmosfera panowała w domu smutka.
A tymczasem na dworze świeciło słonko, świergotały ptaszki i szumiały
drzewa. Właściwie nie było żadnej przyczyny do smucenia się, niestety
smutek o tym nie wiedział, bo nie wychylał nosa ze swojej chatki.
Zapewne pewnego dnia coś niezwykłego mogło się wydarzyć. Smutek się
rozweselił i przestał marudzić. Ale tego to już nie jestem pewna.
Świeci słońce, świergotają ptaszki, szumią drzewa, a ja ciesze się, że żyję.

*****************
Ludzie nie są tak wrodzy jak
obcy wobec siebie.
Wszelka złość, zawiść i zazdrość
wypływa z poczucia osamotnienia
Miłuj bliźniego swego jak siebie samego

*********************

niewiadomy i niepewny wiodę żywot
słońca blask, ptaków śpiew
pewniejsze jest, niż lękające się
swej ulotności tchnienie
moc w słabości się doskonali

Wszystkie cytowane wiersze pochodzą z tomiku Marzeny Kopeć pt.: W poszukiwaniu miłości. Warszawa: BEL Studio Sp. z o.o., 2006